logoLObaner

Straszne ...

 DSC0668 26. października b.r. straszne rzeczy się działy, ale udało nam się jakoś wybrnąć. Klasa 7 SP  wyruszyła (mniej więcej po kilku lekcjach) do Teatru Banialuka. Młodzież naszej szkoły (w przepięknych, galowych strojach) przygotowana na niejedno, nie mogła jednak uwierzyć w niektóre fakty. Po pierwsze, że jest tak grzeczna. Po drugie, że opiekunowie są niezwykle mili oraz w to, co wyrabiała tytułowa bohaterka dramatu J. Słowackiego - Balladyna.

Zbrodnia goniła zbrodnię, "trup ścielił się gęsto" (niektórzy uczniowie z przestrachu zdrzemnęli się na kilkadziesiąt sekund). Balladyna była w "morderczym" transie. Nawet lalki, którymi w profesjonalny sposób poruszali aktorzy miały dość nietęgie miny, gdy główna bohaterka przekraczała kolejne granice moralne. Po pewnym czasie wszyscy nasi uczniowie czekali, żeby piorun (grom/ błyskawica) z nieba (symbolizujący wyrok niebios) załatwił sprawę, położył kres ... Balladynowym "straszliwościom". Niestety ... pioruna nie było. No, nie było i już. Reżyser zadecydował inaczej. Największy kłopot będzie miał nauczyciel j.polskiego, który wymądrzał się, że wszystko grom z jasnego nieba załatwi. A tu nic. Tylko inne zakończenie. Niech się tłumaczy! Dlaczego takie straszne rzeczy siódma klasa ogląda? Ale i tak się wszystkim podobało. Uczniowie przeczytali wcześniej dramat . Nauczyciel kazał. No właśnie... A w tekście było, że ten piorun... Sam już nie wiem... Sprawdźcie sami. Przeczytajcie. Oglądnijcie. (kier.)

p.s. Na wszelki wypadek miejcie zawsze przy sobie mały piorunochronik. :)

Banialuka
Banialuka
Banialuka
Banialuka
Banialuka
Banialuka
Banialuka
Banialuka